Menu

Zawracanie głowy

Co jest ciekawszego niż nasz własny mózg? Pamięć, sen, tożsamość, zmysły, inteligencja. Tu będzie właśnie o tym. Jak to działa. I co się dzieje, kiedy nie działa. Zaprasza dziennikarka naukowa - Olga Woźniak.

Co bawi niemowlęta?

koktysz22
Pierwszy świadomy uśmiech rozjaśnia buzię dopiero 2-3-miesięcznego niemowlaka, mimo że podobny do uśmiechu grymas pojawia się już na twarzy płodu. Małe dzieci odpowiadają uśmiechem na uśmiech, potrafią też zaśmiewać się do łez, bo - jak się okazuje - maluchy wykazują przejawy poczucia humoru. Co bawi dzieci? I dlaczego w ogóle się uśmiechamy?


Na te pytania postanowił odpowiedzieć psycholog dr Caspar Addyman z laboratorium Babylab w Birkbeck z University of London. Przez kilka lat prowadził badania nad dziecięcym śmiechem. Angażował w to rodziców niemal z całego świata. Prosił ich o prowadzenie dzienniczków obserwacji w domu, o odnotowywanie sytuacji, które bawiły niemowlęta. Założył też na YouTubie specjalny kanał, na który rodzice mogli wrzucać filmy ze śmiejącymi się dziećmi.



Jakie wnioski wynikają z tych badań? Na przykład takie, że to, co dzieci uważają za zabawne, zmienia się z wiekiem. Maluchy nie umieją śmiać się z samych siebie, bawi je za to humor slapstikowy - rzucanie tortami, poślizg na skórce od banana, samochód z kwadratowymi kółkami. Bawią sytuacje niespodziewane, zaskakujące, sprzeczne z ich intuicją. A że wszystko, czego doświadczają, jest dla nich długo nowe, mogą bawić je rzeczy dla nas zupełnie nieprzewidywalne.

Dzieci śmieszy też wiele sytuacji, z których dorośli skrępowani konwenansem już się nie śmieją, bo wiedzą, że nie wypada. Nie rozumieją natomiast żartów opartych na wieloznaczności słów, błyskotliwych puent - ich mózg jeszcze sobie z tym nie radzi.Dlaczego? Ano dlatego, że mózg dojrzewa od tyłu do przodu. A właśnie w przedniej części znajdują się te jego pola, które odpowiadają za wyższe funkcje umysłowe, w tym też za abstrakcyjne myślenie czy ironię.Specjaliści śmiecholodzy odkryli, że lewa strona naszego mózgu odpowiada za wytwarzanie poczucia rozbawienia i gotowości do śmiechu. Rolą prawej strony jest zaś zrozumienie niespójności, na której zwykle opierają się żarty - tu rozstrzyga się kwestia przewrotnej logiki.

Ale by zrozumieć żart, nie wystarczy jedynie prawostronna czujność i lewostronne rozbawienie. Poczucie humoru wymaga od nas umiejętności abstrakcyjnego myślenia, dobrej pamięci, elastyczności umysłu. By zrozumieć żart, nasz umysł powinien, po pierwsze, dostrzec coś zaskakującego i niestandardowego w opowiedzianej historii. Reakcją mózgu jest w tej sytuacji - jak twierdzą badacze - wzbudzenie czujności: coś tu nie gra. Wtedy pojawia się łagodna odmiana strachu. Teraz trzeba odejść od szablonowego myślenia i odnaleźć sens w nieoczekiwanym zakończeniu. Gdy domyślimy się, o co chodzi, opanowujemy niepokój, uaktywnia się w naszych głowach ośrodek odpowiedzialny za nagradzanie naszych wysiłków. On wyzwala uczucie przyjemności - stąd śmiech i nasz dobry nastrój.


Wiele funkcji potrzebnych do takiego procesu myślowego nadzorowanych jest przez przednie płaty mózgowe, które dojrzewają ostatnie. Z badań, które przeprowadził prof. Donald Stuss z Baycrest Centre for Geriatric Care, kliniki chorób starości przy Uniwersytecie w Toronto, wynika, że z wieloznacznościami nie radzi sobie nie tylko mózg małych dzieci, ale też mózg osób starszych. Ich poczucie humoru z wiekiem ulega osłabieniu.

Bo w ludzkim mózgu jako pierwsze starzeją się te części, które najpóźniej dojrzały. Wygląda więc na to, że wyrafinowane poczucie humoru to krótki epizod w naszym dojrzałym życiu.

Wróćmy jednak do dzieci - czy śmieszą je tylko żarty? Z badań dr. Addymana wynika, że wcale nie. - Dorośli przeceniają znaczenie żartów w rozbawianiu małych dzieci. Śmiech to dużo częściej dla nich "klej" społecznych relacji - mówi specjalista.- Jest instynktownym zachowaniem pełniącym ważną funkcję w społecznej komunikacji.

Potwierdza to badanie, z którego wynika, że w samotności śmiejemy się 30 razy rzadziej niż w towarzystwie. Zauważył to niemiecki psycholog Willibald Ruch. - Nawet skuteczność tlenku azotu, czyli używanego niegdyś przez dentystów do znieczulania gazu rozweselającego, spada, kiedy jest on aplikowany badanemu bez obecności świadków - mówi Ruch. - A w sytuacji towarzyskiej śmiech jest zaraźliwy, nieraz śmiejemy się po prostu dlatego, że inni się śmieją. I wiedzą to już maluchy.

W drodze ewolucji w procesie doboru naturalnego więcej potomstwa zostawiali po sobie ludzie posiadający zdolność śmiania się w trudnych sytuacjach. Mogli się też nim lepiej opiekować, bo - jak pokazują badania - optymiści rzadziej kończą na zawał serca i choroby wywoływane przez stres. Dlaczego? To wynika z fizjologii. Pod wpływem szczerego śmiechu spada bowiem poziom hormonów stresowych, które kurczą naczynia krwionośne i podnoszą ciśnienie krwi. Śmiech pobudza do pracy układ krążenia, masuje mięsień sercowy, zapewnia lepszą wentylację płuc i dotlenia krew. Co więcej, okazuje się nawet, że wzmacnia układ odpornościowy. Ludzie weseli są więc odporniejsi na infekcje.

Badacze zauważyli także, że rodzice chętniej opiekują się dzieckiem, które częściej się do nich uśmiecha. Po wielu dniach i nocach zajmowania się małym kwilącym tobołkiem, którego głównym zajęciem jest ssanie, spanie i wydalanie, wreszcie zyskują nagrodę za swój wysiłek: uśmiech dziecka! To dodaje sił. I wreszcie pozwala uwierzyć, że kontakt z tym nowym przybyszem na Ziemi został nawiązany. Od teraz może być już tylko lepiej :)



© Zawracanie głowy
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci